czwartek, 16 kwietnia 2020

Wiosenny album

Choć wielkanocne klimaty nie należą do moich ulubionych, a prace w tej stylistyce tworzy mi się wyjątkowo ciężko, postanowiłam się przemóc i znaleźć na nie własną receptę... może nie taki diabeł straszny?! 

Z pokrzepieniem przyszedł znaleziony (zupełnym przypadkiem) albumowy tutorial, na który natrafiłam w sieci. Świetny patent na stworzenie niewielkiego, sznurowanego albumu stał się inspiracją dla mojej, wielkanocnej wersji. Do wykonania bazy albumu wykorzystałam papier kraftowy, o dość wysokiej gramaturze, by stał się neutralnym, ale i trwałym tłem dla kolorowych papierów i kwiatów, które zamierzałam wykorzystać w jego wnętrzu.  Poszczególne strony albumu to papiery z różnych kolekcji Rapakivi, które wpasowały się tu idealnie, tworząc delikatne tło dla fotografii, które znajdą się w albumie. Całości dopełniły vintage'owe wstążeczki, trochę koronek, wielkanocne motywy, piórka i papierowe kwiaty. Efekt końcowy, oceńcie sami ;)) 






































środa, 15 kwietnia 2020

G jak Gipiura

Dziś mam dla Was nieco eklektyczną, warstwową karteczkę z gipiurką, która jest główną wytyczną wyzwania w Kartkowym ABC. Szczegóły wyzwania znajdziecie oczywiście na firmowym blogu, a tymczasem zapraszam na moją interpretację tematu. 











Gliniany staruszek

Co można wyczarować mając pod ręką farbki kredowe DecoArtu? Ich uniwersalność a do tego ulubiona paleta kolorystyczna z pewnością sprawdzą się w wielu projektach. U mnie na warsztat trafiła stara gliniana donica z dekoracyjnym motywem rogu obfitości...





Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądała praca nad donicą, jakich dokładnie mediów i kolorów farb użyłam w moim projekcie, koniecznie zajrzyjcie na bloga firmowego Decoratorium. W moim powitalnym poście znajdziecie dokładną instrukcję, jak krok po kroku stworzyć podobny projekt w domowym zaciszu. Zapraszam serdecznie KLIK ;))






Rapakivi - rodzinne LO

Nowe woski, maski, foremki, fajna fotka i recepta na fajne LO gotowa ;)) tym razem na warsztat trafiła moja ulubiona scrapowa rodzinka, czyli Rapakivi w pełnym rodzinnym składzie... Jako, że w realnych kiviowych progach od czasu do czasu się gościmy, czas odwiedzić również te wirtualne skoro (póki co) inna gościna nie jest nam dana. Z tęsknoty za kurkową Ivy, wieczornym piwkiem z żelkami, chipsami i guacamole z Adaśkiem oraz najcudowniejszym dzieckiem na świecie, które jako nieliczne lubi przyszywaną "starą" ciotkę, powstał rodzinny LO'sik, który mam nadzieję sprawi całej rodzince przyjemność, uzupełniając sypialnianą galerię domowników ;)) 















piątek, 10 kwietnia 2020

Papuzin ;))

Na pewnym etapie twórczości nowo zakupione rzeczy nie cieszą już tak, jak to miało miejsce na początku naszej scrapowej drogi. Wiele z nich ląduje po prostu na półeczce i czeka na swoje pięć minut i ten właściwy projekt. Niekiedy ta chwila ulega znacznemu wydłużeniu, a ja zdążę już o nich zapomnieć lub naturalną siłą rzeczy przechodzę do kolejnych projektów wraz ze zmieniającym się trendy, a kupione biedactwa tak leżą i leżą, zbierając dyskretnie kurz, otulający je z czasem kurtyną zapomnienia. Po co zatem inwestować w coś, z czego nie mam zamiaru skorzystać? Lubię mieć świadomość, że produkty, które wpisują się w mój styl i rodzaj prac, jaki tworzę - są w zasięgu mojej ręki. Nie zawsze po półrocznej przerwie jesteśmy w stanie znaleźć na sklepowych półkach produkty, które były tam jeszcze kilka miesięcy wcześniej, mimo ciągłości produkcji ich producenta. I chociaż wiele sklepów jest w stanie sprowadzić nam je pod konkretne zamówienie, niekiedy nie mamy możliwości, by czekać na nie po kilka tygodni. Na dzisiejszym etapie twórczości mam mocno wybiórczy gust, kupuję znacznie mniej, a wybór pada zwykle na dość mocno wyselekcjonowane produkty, które znam, lubię, podobają mi się, lub które po prostu chciałabym wypróbować. Zgromadzony w ciągu ostatnich kilku lat warsztat, zasób narzędzi, mediów, papierów, stempli etc., stanowi niezwykle solidną bazę, z którą śmiało mogę pracować, bez konieczności dokupowania i domawiania produktów, zwłaszcza w tym trudnym okresie, w jakim się obecnie znajdujemy. Postanowiłam nieco zmobilizować samą siebie, ograniczyć dotychczasowe zakupy, wykorzystując to, co mam pod ręką.. sięgać po stare projekty, które lata świetności mają już za sobą, a do ich "rewitalizacji" wykorzystać to, co znajdę w scrapowym koszu, w którym lądują wszystkie ścinki z pozostałych projektów. I tak, w ramach mojego prywatnego recyklingu, na warsztacie wylądowała stara rameczka, której dodałam nieco blasku...